czwartek, 13 lutego 2014

Od Kory - Tajemniczy nieznajomy

pewnego wieczora, zmęczona wędrówką z całego dnia, usiadłam w dopiero co znalezionej jaskini. Mięśnie bolały po podróży, która towarzyszyła mi przez całe życie. Postanowiłam że w najbliższej przyszłości, będę szukać miejsca do zamieszkania na stałe. Wędrówka, mimo iż pełna wrażeń, zmęczyła mnie już - postanowione, jutro szukam swojego nowego miejsca zamieszkania! Z tą myślą zasnęłam
                     ***
Znalezienie miejsca było proste - po paru kilometrach, dotarłam na iście, nieziemskie tereny. Aż dech mi odebrało z wrażenia - lasy, doliny, rzeki, pola. Najbardziej przypadły mi do gustu góry. Pełne ziół leczniczych i trujących, ten cudowny krajobraz, oraz tysiące miejsc, idealnych na trasy biegu. Po jakimś tygodniu, od odnalezienia nowego miejsca, gdy piłam, poczułam czyjąś obecność. Nie zwróciłam na to uwagi. Przynajmniej potencjalnie, bo naprawdę, byłam gotowa odskoczyć w każdej chwili. Spięta i czujna, chłeptałam wodę, nadsłuchując. Nagle coś lub ktoś, rzucił się na mnie. Zgrabnie uskoczyłam, a obcy, czarny dużo większy ode mnie wilk, wpadł z chlupotem do zimnej wody. Wyskoczył szybko i otrząsnął się, po czym spadł na mnie grad szaleńczych ciosów. Unikałam, jednak po jakimś czasie, nagle poślizgnęłam się i upadłam. Czarna, opazurzona łapa przygniotła mnie do ziemi. Zamknęłam oczy, czekając na śmierć, kiedy nagle skała pode mną się zarwała. Obcy wilk zdążył odskoczyć, jednak ja, leżąca przed chwilą, nie miałam szans uciec. Zwisałam z przepaści. Trzymałam się ledwie jedną łapą. Puszczenie się, równało się ze śmiercią. Nagle stojący nade mną wilk, zatrzepał  łbem, i spojrzał na mnie przerażony.
-Gaiten ty ścierwojadzie... -szepnął. Serce zaczęło mi walić ze strachu. Przerażona zaczęłam machać rozpaczliwie tylnimi łapami, aby znaleźć oparcie, jednak bez skutku. Czy nieznajomy pomoże, czy też podetnie mi łapy, skazując na śmierć? Gonitwa myśli w mojej głowie i strach...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz